Wielu właścicieli domów traktuje pellet jak paliwo „bezobsługowe”. Kupują kilka palet, wstawiają do garażu albo piwnicy i mają spokój na cały sezon. Tylko że to nie zawsze działa tak idealnie. Pellet jest mocno wrażliwy na wilgoć i potrafi stracić jakość szybciej, niż się wydaje. Wystarczy kilka złych warunków i opał, który na początku palił się świetnie, zaczyna robić spieki, osypywać się w pył albo wręcz blokować podajnik.

Pellet jest zrobiony z mocno sprasowanych trocin, bez żadnych chemicznych domieszek. To zaleta, bo dzięki temu jest ekologiczny, ale jednocześnie duży minus, jeśli stoi w miejscu, gdzie panuje wilgoć. Pellet zachowuje się trochę jak suchy chleb – wystarczy kontakt z wilgotnym powietrzem albo zimną posadzką i zaczyna pęcznieć. Później kruszy się, a jego wartość opałowa spada nawet o kilkadziesiąt procent.
Jeśli pellet robi się matowy, bardziej szary, zaczyna pylić albo w workach pojawiają się grudki, to znaczy, że coś poszło nie tak.
Najrozsądniejsze miejsce to pomieszczenie, gdzie jest sucho i w miarę ciepło. Nie musi być tam sauna – chodzi o to, żeby nie było wilgoci i nagłych skoków temperatury. Dobre przykłady to zwykła kotłownia, suchy garaż, magazyn gospodarczy, a nawet pomieszczenie poddasza, o ile nie ma tam przeciągów i kapiącego dachu.
Słabym pomysłem jest surowa piwnica. Temperatura jest tam niska, a powietrze wilgotne. Pellet chłonie to natychmiast. Podobnie w garażach, w których zimą roztapia się śnieg z auta – wilgoć unosi się i wchodzi w worki.
Worki foliowe chronią pellet, ale tylko w podstawowym stopniu. To nie jest hermetyczne opakowanie. Jeśli pellet stoi na zimnej posadzce, folia nie zatrzyma wilgoci, która idzie od spodu. Dlatego zawsze stawiaj pellet na palecie, deskach albo jakiejkolwiek suchej podkładce.
A jeśli worek się uszkodził? Zwiąż go mocno, ale najlepiej zużyć jak najszybciej. Otwarty worek chłonie wilgoć błyskawicznie.
Najbardziej szkodliwe są trzy rzeczy. Pierwsza to trzymanie pelletu przy ścianie, która jest zimna. Nawet jeśli worki stoją na palecie, pellet z przodu może być suchy, a ten z tyłu już nie.
Druga to zostawienie miejsca składowania „otwartego” – na przykład wiaty bez osłony od deszczu albo altanki, w której wieje wiatr i wilgoć podchodzi z każdej strony.
Trzecia to długie przechowywanie w warunkach magazynowych, w których pellet pracuje jak gąbka. Jeśli trzymasz pellet rok albo dwa w tym samym miejscu, warto raz na jakiś czas go przesypać lub przynajmniej sprawdzić, czy worki nie są zaparowane.
Najważniejsze są trzy zasady.
Po pierwsze: sucho. Pellet przechowywany w suchym miejscu potrafi wytrzymać lata bez spadku jakości. To naprawdę robi największą robotę.
Po drugie: stawiaj zawsze na palecie. Podłoga, szczególnie betonowa, często ma w sobie wilgoć, której nie widać gołym okiem.
Po trzecie: nie trzymaj pelletu przy ścianie. Zostaw kilka centymetrów luzu, żeby powietrze krążyło i nie tworzył się „zimny punkt”.
Jeśli zrobisz te trzy rzeczy, nie musisz kombinować ani specjalnie kontrolować worków. Pellet po prostu zachowa swoje parametry.
Dobre przechowywanie pelletu to naprawdę prosta sprawa. Jeśli trzymasz go w suchym miejscu, unikasz kontaktu z zimną podłogą i nie ustawiasz worków pod samą ścianą, to tak naprawdę zrobiłeś już większość pracy. Wystarczy pilnować, żeby opał nie złapał wilgoci, bo wtedy szybko traci kaloryczność i zaczyna robić spieki.
Jeśli jednak masz wrażenie, że mimo poprawnego składowania pellet spala się gorzej albo tworzy więcej popiołu, to znak, że problem może leżeć w jego jakości. W takiej sytuacji nie ma sensu tracić czasu na zgadywanie. Lepiej postawić na pellet, który trzyma parametry przez cały sezon.
Jeżeli chcesz kupić opał dobry jakościowo i mieć pewność, że nie będziesz walczyć z niespodziankami w kotle, skontaktuj się z Mika Pellet.